Music & Football

Niech muzyka nie rozdziela nas, ale łączy!

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Nie chce mi się pisać tego nudnego bloga, poza tym i tak nikt tego nie czyta, zawieszam go
Tagi: zawieszenie
30.07.2012 o godz. 16:31

ROZDZIAŁ 16
No to tak. Fanki zespołu zeszły na drugi plan, na pierwszy wstąpiła Maggie. Dlaczego MNIE obrała za swoją nową ofiarę??? Nie no, coś muszę zrobić z tą debilką. Weszłam na FB i zauważyłam kilka zaproszeń. Pierwsze od Eleanor, to wiedziałam, drugie od takiej jednej z mojej szkoły, trzecie od Maggie. Mogłam się tego spodziewać. Przyjęłam dwa pierwsze zaproszenia, trzecie "nie teraz". Potem wskoczyłam na twittera. Na momencik. I zamknęłam kompa. Poszłam do łazienki i ubrałam się w nową, mięciutką piżamkę. Wskoczyłam w pluszowy szlafrok i puszyste pantofle. Umyłam i wysuszyłam włosy i też zrobiły się mięciutkie i puszyste. Wyszłam na korytarz i tak nie wiedziałam gdzie iść. Postałam tak pięć minut i mi się znudziło. Poszłam do pokoju Harrego, skąd dobiegała jakaś muzyka i śmiechy. Zapukałam cichutko. Otworzyłam drzwi.
- Dobry wieczór - powiedziałam wesoło na widok wszystkich chłopców i Eleanor siedzącej na kanapie pod oknem.
Niall trzymał gitarę i coś brzdąkał, Harry za nim siedział, Zayn znajdował się w pozycji leżąco - siedzącej, Liam siedział przy stole i zajadał się chipsami, a Lou kucał pod kanapą koło Eleanor. Dziwnie blisko niej...
Na dźwięk mojego głosu wszyscy odwrócili się.
- Cześć, puszysta kuleczko! - zawołał Harry.
- Hejka! - wołała przez siebie cała reszta.
Zajęłam miejsce między kanapą a kątem, na małej pufie. Harry odwrócił się w moją stronę i spytał:
- Czemu tak sama siedzisz, futrzaczku?
Ziewnęłam. To chyba mu wystarczyło. Wziął mnie na kolana.
- Spać ci się chce?
Kiwnęłam głową. Wtuliłam głowę w jego ramiona. Poczułam na włosach jego ciepły oddech, a potem usta. Nad moim uchem rozległ się cichy szept:
- Kocham cię...
Przytuliłam go mocniej. Odszepnęłam mu równie cicho:
- Kocham cię, Harry...
Nagle Harry mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i poddałam się cudownemu uczuciu... Świat zawirował wokół mnie. Myślałam, że istniejemy tylko ja i on i nic więcej. To było takie cudowne! Nagle usłyszałam czyjeś chrząknięcie. Harry chyba też, po pomalutku oderwał swoje usta od moich. Nic nie trwa wiecznie...
- Przepraszam, że przerywam, ale mieliśmy robić próbę, Harry - Zayn był ostatnio nie w sosie.
- Sorry, nie będę jej całować przy tobie - burknął Harry.
Lou mruknął coś, co rozśmieszyło Eleanor. Chichotała przez chwilę, aż dostała ataku czkawki. Lou szybko przyniósł szklankę wody.
- Pij małymi łykami i nie oddychaj - powiedział czule.
Eleanor puściła do niego zalotny uśmiech. Cóż nie łatwo było oprzeć się jej urokowi, przynajmniej według mnie. Chwilę później chłopcy zaczęli próbę. W przerwie między piosenkami cicho odkaszlnęłam i powiedziałam:
- Może ja już pójdę...
- Nie, zostań! - zaprotestował Harry.
Ziewnęłam przesadnie.
- Zmęczona, aha!
Kiwnęłam głową.
- Dobranoc!
- Dobranoc!
Zauważyłam, że Eleanor wyszła razem ze mną. Popatrzyłam na nią pytająco. Westchnęła i powiedziała:
- Lou...
Zerknęłam na nią.
- Ale on... śliczny jest... tak... kocham go...
Teraz to ja westchnęłam.
- Dobranoc, Eleanor - powiedziałam wchodząc do pokoju.
Nie usłyszałam odpowiedzi. Weszłam na TT i chwilę posiedziałam, a potem poszłam spać.
Rano
Wstałam dziś dosyć wcześnie, bo wreszcie wracaliśmy i trzeba było się spakować. Więc ubrałam się w bluzkę z flagą Anglii i niebieskie spodenki za kolana. Zeszłam na dół na śniadanie. Od razu moją uwagę przykuł tłum gapiów i podniesione głosy. Oczywiście byli to Lucy i Zayn. Wspominałam, że im się źle układa. Podeszłam bliżej i przysłuchiwałam się rozmowie.
- ... nie musiałaś z nami jechać, nie kazałem ci!
- Ta, jasne! A kto mi mówił "Lucy jedź, bo będę tęsknić" itd.?
- Nie kazałem ci! - Zayn niemal krzyczał.
- Odwal się, mam w nosie ciebie, twoje fanki, w nosie mam całą trasę koncertową i twoje hotele, w nosie mam twoje obowiązki i złote myśli i twój charakter, rozumiesz?
- Coś ten nochal masz duży! - odparł sarkastycznie Zayn.
- ODWAL SIĘ! - wrzasnęła Lucy.
- Głupcze, myślisz, że coś dla mnie znaczysz? Idź sobie! Sam będę szczęśliwy. Tylko załatw sobie bilet do domu!
- Nie zniżę się do tego poziomu, aby sobie z tobą rozmawiać - Lucy z godnością odeszła.
Tłum gapiów zaczął się rozchodzić. Wśród nich dostrzegłam Nialla i Vicky. Wycofałam się dyskretnie i podeszłam do stoiska z chlebem i bułkami. Zrobiłam sobie śniadanie i unikając towarzystwa Lucy i Zayna wróciłam do pokoju aby się spakować. Znudziło mi się te ciągłe przejazdy itd. Na następną trasę chłopaków zostaję w domu i chodzę do szkoły. Spakowałam swoje rzeczy do różowej walizki w kwiatki i wyniosłam ją przed hotel oczekując na chłopaków i taksówkę. Po chwili nadszedł Zayn w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Za nimi szła Lucy patrząc na tych dwoje krzywo. Zaraz potem wyszła z hotelu wesoła grupka składająca się z 1D i dziewczyn. Nadjechały taksówki zabierając nas na lotnisko.
Na lotniskowej ławce siadłam obok Lucy i zagadnęłam ją. Uśmiechnęła się do mnie smutno i odpowiedziała na zaczepkę. Postanowiłam ją rozśmieszyć i poopowiadać jej żarty. Chwilę później przyleciał samolot i siadłam koło Harrego. Usnęłam, zmęczona życiem. Gdy wreszcie dolecieliśmy do domu, rzuciłam się na łóżko i zasnęłam kamiennym snem...

-----------------------------------
Pisałam ten rozdział długo ale i tak nie jestem zadowolona. Chyba usunę tego bloga bo mi się znudziło pisanie. Na razie.
Tagi: nic
05.07.2012 o godz. 11:25

ROZDZIAŁ 15
Od niedawna zaczęłam przyglądać się Niallowi. Chyba się w nim... zakochana!!! Ale jak to? W kuzynie? Bez jaj! Ale, ale. Zawsze podobali mi się tylko blondyni... Więc co z tym Niallem? Harrego dalej kochałam... No cóż. Trudno, ale jeszcze coś mam. Otóż, między Lucy i Zaynem coraz gorzej się układało. Dochodziło do kłótni w ich związku, obydwoje się nie dogadywali. Vicky z Niallem się dobrze razem czuli, ja i Harry także. Liam z Danielle czuli się ze sobą jak dwie połówki jabłka, sweet... A między Eleanor a Lou coś zaiskrzyło. Ona go kochała, to widać od razu, a on chyba też, ale nic nie mówi. Rozmyślałam nad tymi miłostkami w boysbandzie, gdy nagle wpadł do pokoju Niall.
- Em, kim jest Maggie? - wrzasnął.
- Co? Ee... taka jedna z mojej byłej szkoły...
- Jaka jedna?!
- No, Dręczycielka...
- Co?!
- D-R-Ę-C-Z-Y-C-I-E-L-K-A
- EM, DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁAŚ?!
- ONA TU JEST?!
- T-A-K
- Uciekam!
- Nie, nie, nie!
- OK, co ona chce?
- Spotkać się z tobą.
- Niallusiu kochany, powiedz, że jestem chora, dobrze słoneczko?
- Dobrze, maleństwo, powiedzieć, że się boisz?
- Nie. Ja się jej boję! - rozpłakałam się. Wiem, mam słabe nerwy, trudno.
Niall przytulił mnie czule i pocieszał. Przytuliłam go także. Płakałam wtulona w jego ramię.
- Eee? Zawołać Harrego? - spytał niepewnie.
Kiwnęłam głową. Niall wstał i od razu odczułam brak jego ramienia. Rzuciłam się na łóżko i ryczałam. Wszedł Harry i Niall. Harry przytulił mnie i zapytał czule:
- Dlaczego płaczesz?
- Nie... nie mogę...
- Hm?
- No, nie daję.. rady...
- Nie płacz, ta brzydula dostała kopniaka w brzuch od Zayna.
- Za co?
- Za obrażanie cię.
- Od Zayna?
- Poprosiłem go.
Mój płacz zmienił się w zdziwienie. Jak ja kocham moich przyjaciół!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tagi: 15
06.06.2012 o godz. 21:14

Okay. Będę pisała tego bloga dla WanderingDreams, która jako jedyna komentuje moje opowiadania. Będę dodawać rozdziały, ale rzadziej.
Tagi: nic
06.06.2012 o godz. 20:25
Chyba usunę bloga, bo nikt tego nie czyta. Poczekam do 29 maja 2012r. - jeżeli nikt nie skomentuje, usunę bloga. Przykro mi, ale już chyba nie mam weny.
26.05.2012 o godz. 12:14

ROZDZIAŁ 14
Cóż, od czego by tu zacząć!
Może tak:
Po koncercie udaliśmy się na kolację, wszyscy razem (czyli ja, Lucy, Vicky, Danielle, Harry, Zayn, Niall, Liam, Lou i moja nowa psiapsiółka - Eleanor). Przedstawiłam Eleanor chłopcom, a ona wyglądała jakby przypływ szczęścia miał ją za chwilę rozsadzić. Wydaje mi się, że Lou trochę się w niej podkochuje, ale jakby go o to spytać, od razu zaprzecza. No więc wybraliśmy się do kameralnej knajpki upatrzonej wcześniej przez mojego kuzynka. Może ze względu na późną porę byliśmy tu sami (jedynie w towarzystwie własnym, kelnera i szefa kuchni). Więc tak sobie siedzieliśmy i tak sobie plotkowaliśmy, gdy nagle do lokalu weszła jakaś dziewczyna. Skórzana kurtka, buty motocyklistki, czarne, farbowane włosy, wytatuowana na nadgarstku trupia czacha... Kogoś mi przypominała, kogoś, kogo miałam za przyjaciela, ale w niespodziewany sposób się rozstaliśmy. Nie, nie był to nikt z Domu Dziecka, tam były same małolaty, a ta wyglądała na ciut starszą niż ja. Moi towarzysze dalej rozmawiali, ale ja umilkłam i trochę pobladłam. Ja tą dziewczynę NA PEWNO znałam! Tylko skąd?! Nie nie była to raczej Mary, nie ta sylwetka. Szare oczy też nie pasowały. Szare oczy, szare oczy...
Wtem przypomniał mi się mój największy wróg, jeszcze z czasów Domu Dziecka. Moja koleżanka z klasy, Maggie. Odwieczna dręczycielka młodszych i słabszych, tyle że wtedy rude długie włosy odróżniały ją od reszty Bandy. Teraz była do Nich podobna. Czerń był Ich barwą. Kazali się nazywać Najwyższymi, ale otoczeni byli złą sławą. Kradli telefony, pieniądze, odtwarzacze, słuchawki, czasem nawet jedzenie! Byli okropni i gdyby ktoś odważny naskarżył na Nich, skręciliby mu kark. Ja próbowałam, ale doszłam do wniosku, że nawet nauczyciele się Ich boją. Maggie patrzyła teraz jadowitym wzrokiem na nasz stolik i cień okrutnego uśmiechu przemknął przez jej twarz. Coś knuła, ale jej pomysły były tak zwariowane, że chyba nawet Sherlock Holmes utknąłby w martwym punkcie... Chwilę później do lokalu weszło kilkoro ludzi. To byli...

---------------------------------------
Jak już wcześniej napisałam, dedykuję ten rozdział moim Czytelnikom. A teraz mały konkurs. Banalne pytanie: Kto wszedł do lokalu? :)
Pierwsza osoba, która zgadnie, będzie mogła wymyślić imiona dla kilku osób, które pojawią się w moim opowiadaniu.
Odpowiadajcie w komentarzach. :))
Tagi: rozdział 14
21.05.2012 o godz. 17:04

Jeżeli czytacie mojego bloga - proszę, napiszcie coś czasem! Wiem, że nie czyta tego bloga tyle osób co na początku, ale przynajmniej kilka osób mnie odwiedza. NASTĘPNY ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ WAM, KOCHANI!!!
21.05.2012 o godz. 16:29

ROZDZIAŁ 13
Spacerowaliśmy w ciszy po parku słuchając śpiewu ptaków. Harry kupił dla nas lody śmietankowe. Zamyśleni usiedliśmy na ławce i jedliśmy. W oddali zauważyłam zasmuconego Lou, ale dziwna pustka w głowie nie pozwoliła mi na podejście do niego i pocieszenie go. Jedna dziewczyna, a tak wiele mu zrobiła! Po rozwodzie rodziców był nieszczęśliwy, a ona dawała mu radość! Ale teraz wszystko stracił! A raczej ona straciła takiego super faceta! No cóż, taki bywa ten okrutny świat... Ludzie nie są tacy dobrzy jak kiedyś. Później myślałam o wszystkim i o niczym. Po długim czasie Harry odchrząknął i wyrwał mnie z letargu.
- Ehm... Emily? Siedzimy tu już chyba z godzinę! Może poszlibyśmy już do hotelu się spakować? Dziś wyjeżdżamy... - powiedział.
- Och! Wybacz mi Harry! Zapomniałam się!
- Nie przejmuj się! Wszystko dobrze - rzekł i pocałował mnie.
Poszliśmy do hotelu i spakowaliśmy się. Samolotem mieliśmy polecieć do stolicy Irlandii - Dublina. Tam chłopaki mieli odbyć trzy koncerty. Fanów pewnie nie braknie. I to mnie denerwowało. Fani byli, przepraszam za wyrażenie, czasami chamscy. Ale trudno. Lecimy to lecimy.
W samolocie
Nagle przypomniało mi się, że miałam coś powiedzieć całej grupie. Zapomniałam oznajmić im, że chcę wyjechać. Szkoda, że nie powiedziałam im wcześniej, przed wylotem. Ostatnio byłam jakaś roztargniona. Gdy dolecieliśmy, zrobiło się okropnie chmurno. Zaczął padać deszcz i zrobiła się burza. Pojechaliśmy do hotelu i mokrzy jak szczury udaliśmy się do łazienek i łóżek.
Rano
Hotel był fajny, śniadanie smaczne. Chłopcy poszli na próby, ja z dziewczynami zostałam. Poznałam pewną dziewczynę.
- Czy to ty jesteś dziewczyną Harrego Stylesa? - zapytała
- Tak... Ale nie wiń mnie o to!
- Dobrze! - roześmiała się - Jestem ich fanką! Cieszę się, że jesteście szczęśliwi ze sobą!
Szok! Ta fanka była wspaniała. Na oko starsza ode mnie.
- Na serio tak mówisz? - nie dowierzałam
- Tak!
- A kogo najbardziej lubisz?
- Louisa Tomlinsona. Kocham go!
- A jak masz na imię? Mnie znasz...
- Eleanor Calder. Ty jesteś Em Horan?
- Tak. Może chciałabyś poznać Lou?
- Jasne!
- To git! Do kiedy tu zostajesz?
- Do czwartku - (była niedziela) odparła
- To tak jak my!
- Szkoda, że Lou ma dziewczynę. Ale cieszę się, że ma. Jest z nią szczęśliwy?
- O kim ty mówisz? Ona z nim zerwała!
- CO?!
- Z E R W A Ł A Z N I M !
- Żartujesz?
- Nie! Choć do mnie na herbatkę, to pogadamy.
Na herbatce pogadałyśmy i było super, Eleanor jest fajna, poszłyśmy razem z nią i dziewczynami chłopaków na koncert 1D, dziewczyny się polubiły. I tak minął pierwszy dzień w Dublinie...
20.05.2012 o godz. 20:04

ROZDZIAŁ 12
Gdy wstałam z łóżka, czułam się baaaardzo ociężała. Lucy pomogła mi dojść do łazienki. Wzięłam prysznic. Ubrałam się i poszłam na śniadanie, a raczej lunch. Zjadłam i wyszłam na dwór. Nazajutrz mieliśmy wyjeżdżać, a raczej ONI mieli wyjeżdżać. ONI czyli One Direction, Lucy, Danielle i Vicky. Mary chyba musiała zostać. Spacerując po ogrodzie natknęłam się na Harrego. Nucił jakąś smutną melodię. Gdy mnie zobaczył, pocałował mnie i powiedział:
- Cześć kochanie! Muszę ci coś powiedzieć...
- Ja też. Ale mów pierwszy.
- Kobiety mają pierwszeństwo!
- Ale ja będę mówiła dłuuugo!
- No dobrze. Widzisz, okłamaliśmy cię... - powiedział cicho i ze skruchą.
- Co?! - wrzasnęłam wściekła.
- Bo Mary nie jest w szpitalu, tylko...
- Tylko co? - powiedziałam nieco spokojniej.
- Tylko... Ona... Eeee... No bo ona...
- No wyduś to z siebie wreszcie!
- Zerwała z Lou...
- C... Co?!
- Zdradziła go z jakimś facetem.
- A ja ją tak lubiłam...
- Nadal ją tak lubisz?
- Nie! Takiego chamstwa nie popieram!


---------------------------------------------
Sorka, takie krótkie, bo nie mam weny:(
Tagi: :)
13.05.2012 o godz. 20:40

ROZDZIAŁ 11
Rano
Obudził mnie całus. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylonych nade mną kumpli z 1D i moje psiapsiółki. Brakowało tylko Mary. Zdziwiona zapytałam:
- Co to za zbiorowisko?
- A wiesz, która już godzina? - odpowiedział pytaniem Niall.
- Nie.
- 12.30!
- Co?!
- To, co słyszysz!
- OK. Gdzie Mary?
Wszyscy momentalnie spuścili głowy. Podniosłam się na posłaniu.
- Hej, no co jest?
- Nie ważne...
- OK. Dzwonie do Mary.
- NIE!!! - krzyknęli wszyscy razem.
- Okej, okej, oddychajcie... Co się stało, tylko powoli, wdech - wydech, wdech - wydech...
- Zagrała w piłkę i złamała nogę - powiedział Lou, ale wydawało mi się, że coś kręci.
- Aha! To dlaczego nie mogłam dzwonić?
- Lekarze kazali nie przeszkadzać.
- Aha. Dobra. A dlaczego mnie obudziliście?
Wszyscy parsknęli śmiechem. Harry wziął mnie za rękę i siadł na skraju łóżka.
- A jak myślisz, moja Śpiąca Królewno?
- Zaspałam?
- Tak. Musiałaś się późno położyć się spać.
- Położyłam się o dziewiątej.
- Ale dlaczego tak długo spałaś?
- Nie wiem. Ale wczoraj jakaś dziewczyna podała mi w sklepie ciastko z tacki. Myślałam, że promocja, więc nie odmówiłam.
- Więc cię poczęstowano środkiem usypiającym...
Tagi: .
09.05.2012 o godz. 20:27

ROZDZIAŁ 10
Rano wstałam w złym humorze. Chłopcy mieli dziś koncert, więc miałam czas dla siebie. Siadłam na łóżku i wzięłam książkę "Charlie". Zaczęłam czytać, ale nie mogłam się skupić. Wstałam więc i zeszłam spotkać się z moją ulubioną koleżanką, czyli Lucy. Poplotkowałyśmy chwilę. Później wyszłyśmy na basen hotelowy. Pływałyśmy i nagle Lucy powiedziała niepewnie:
- Eee... Emily?
- Tak?
- Słuchaj, pamiętasz tę historię z wściekłymi fankami, tak?
- No tak!
- No więc... eee... Tak sobie myślałam, że może po prostu "zerwiecie" z takiej błahostki jak film w kinie czy co?
- Pomysł sam z siebie jest dobry, ale gdy Harry powiedział mi, że chcą mnie zastrzelić...
- A tak ci powiedział?
- Oj, wygadałam się.
- Nie wygadam.
- OK. No więc postanowiłam je najpierw podenerwować...
- Nie radzę.
- Trudno. Ja tak chcę.
- Naprawdę nie radzę!
- Ale ja radzę!
- Em!
- Co?!
- Nic nie rozumiesz! Nie wiesz, że tak...
- Lucy! To, że jesteś starsza niż ja, nie znaczy, że możesz mi rozkazywać!
- Ale ja po prostu cię ostrzegam!
- Ja nie... - zaczęłam łkać. - Przepraszam cię! Ja po prostu nie wytrzymam! M... Mówiłam Harremu, że ten związek nie jest dobrym pom... pomysłem! Ja za tym wszystkim nie nadążam! Media twierdzą, że ja w ten sposób się lansuję! Ale ja go zwyczajnie kocham! Oh... Ja nie... Ja nie chcę już! Muszę wracać do domu! T... tam będę miała spokój!
- Ale Em! Nie możesz tak!
- Muszę. Przepraszam cię.
- Och, ale Em! Ja, Harry, Zayn, Liam, Niall, Louis, Mary, Danielle, Vicky... Wszyscy cię kochamy! Zostań!
- Wiem, ale nie wytrzymam! Jestem rodziną Nialla i w przerwach w trasach i tak będziemy się spotykać. Przepraszam, ale muszę to przerwać.
- Dobra, mnie przekonałaś. Teraz powiedz to reszcie.
- Mały problem.
- Mam nadzieję.
Wyszłyśmy z basenu i poszłyśmy do pokoju. Przebrałyśmy się i zaczęłyśmy się wygłupiać. Nawet się nie zorientowałyśmy, że minęła pora obiadu i nadeszła pora kolacji. Teraz dopadł nas głód. Zbiegłyśmy na dół na jedzenie. Pochłonęłyśmy szybko wszystko i poszłyśmy spać. Chłopców dalej nie było. Smutno mi się zrobiło zdając sobie sprawę, że nie widziałam Harrego cały dzień...
Tagi: Rozdział 10
06.05.2012 o godz. 19:32

ROZDZIAŁ 9
Długo myśleliśmy, ale do głów przychodziły nam same głupie pomysły. Siedziałam na kolanach Harrego. Louis się wygłupiał, a czasem powiedział jakąś bzdurę. Śmialiśmy się wszyscy. Louis ma łeb do żartów, to jasne. No więc kiedy nic nie mówił, to myśleliśmy, ale, jak już wcześniej pisałam nic nie wymyśliliśmy. Zeszliśmy na kolację. Była pyszna, a apetyt nam dopisywał. Po jedzeniu udałam się ociężała do łóżka. Spałam jak zabita do dziesiątej rano. Wszyscy już wstali, oprócz mnie rzecz jasna. Niall w jadalni opychał się jakimiś słodyczami, a rozbawiona Vicky patrzyła na niego z politowaniem. Ja zachichotałam cicho widząc ich. Podeszłam do ich stolika.
- Serwus. Co tam? - zapytałam.
- Siemanko. Wszystko OK. Czemu pytasz? - odpowiedział Niall zdziwiony.
- A, tak ot. Może wiecie gdzie Harry?
- Polazł gdzieś. Pewnie znów włóczy się w poszukiwaniu prezentów dla cb.
- Ha ha ha! - odparłam ponuro.
- No co jest, siostra!
- No nic jest kuzynku kochany! Idę coś zjeść.
- OK. Idź.
Poszłam, zjadłam. Siadłam przed laptopkiem i tak siedziałam. Harry wrócił z ponurą miną.
- Gdzie byłeś? - spytałam ciekawa.
- Ech, nawet nie pytaj.
- Dlaczego? - rzuciłam mu się w ramiona.
- Te fanki są okropne!
- To już wiem!
- No, ale nie wiesz co mi powiedziały kiedy łaziłem po mieście.
- No nie wiem.
- No to się dowiesz. Oblazły mnie i prosiły o autografy.
- I co?
- Powiedziały mi, że jak nie zerwę z tobą to cię potraktują kulą rewolwerową.
Zawrzała ze mnie złość. Jednak szybko się opanowałam.
- Wsadzą mi kulkę w łeb? Akurat! - parsknęłam.
- No.
- Oj tam, oj tam!
- Nie, Emily, nie chcę cię stracić...
I tak narodził się nowy problem...

-------------------------------------
Sorka, komp mi trochę nawala, więc takie krótkie. Wiem, że obiecałam więcej rozdziałów, ale chyba nie mogę, bo mi komp siada i nie mam czasu ;(
Tagi: :)
05.05.2012 o godz. 19:58

RZDZIAŁ 8
Harry wyłaził ze skóry, żeby się dowiedzieć co chcę mu powiedzieć. Gdy wreszcie dostaliśmy się do hotelu, pobiegłam do pokoju, Harry za mną. Zamknęłam drzwi.
- No weź, o co ci chodzi?- spytał poirytowany
- Eee... No bo... Najpierw te całe głazy, które o mało nie rozwaliły nam głów, później te wasze problemy z wylotem, następnie pożar w hotelu... Nie sądzisz, że to ma jakiś związek z sobą?!
- Myślę, że to przypadek...
- A ja nie! Nie rozumiesz nic? Harry, rusz głową! Hotel PODPALONO, nie był to zwykły pożar! Szofer mówił, że tam NIGDY nie spadały kamienie. Przypadkiem mogą być jedynie wasze uszkodzenia!
- Em, uspokój się! O co ci w ogóle chodzi?
- KTOŚ CHCE NAS ROZDZIELIĆ, HARRY!!! Jakiś psychopata, chciał nas ZABIĆ!!!
- Ale Em...
- Żadnych "ale"! Wiedz, że ja nie wierzę w takie przypadki! Harry, proszę cię! - rozbeczałam się jak dziecko.
Harry przytulił mnie czule i wziął mnie na kolana.
- Nie przejmuj się. Od tej pory się nie rozstaniemy...
- Nie, Harry. To się musi skończyć. Ja tu jestem jak piąte koło u wozu. Tyle fanek na ciebie leci! Niektóre są naprawdę ładne! Muszę odejść - łkałam.
- Ale Emily! Ja kocham tylko ciebie! Jako jedyną na całej Ziemi! Jak mnie zostawisz, nie wytrzymam psychicznie! - teraz i Harry był bliski płaczu.
- Muszę, Harry. Pozostańmy tylko przyjaciółmi. Ten związek nie ciągnie za sobą nic dobrego. Ja nie... n... nie mogę!
- Emily, jeżeli to zrobisz to się zabiję!
- A...
Zamarłam z wrażenia. Chłopak chciał się zabić za moją miłość!!!
Nagle Harry roześmiał się.
- Widzisz? - chichotał - Widzisz? Jednak ze mną zostaniesz!
- Harry, szantaż nie ma sensu. Związek na siłę też. Wierz mi.
Mój ukochany posmutniał. Szczęście bywa kruche. Moje niestety bardzo. Płakaliśmy sobie w ramionach. Nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi. Harry wyjąkał:
- P... pros... proszę!
Wszedł Zayn. To najlepszy kumpel. Jego złote myśli zawsze mi pomogły. Harry mu wszystko opowiedział. Zayn kiwał smutno głową. Weszło całe 1D i ich dziewczyny. Ponura atmosfera udzieliła się wszystkim. No, może prócz Louisa. Ten to ma poczucie humoru. Próbował nas rozśmieszyć. Nawet mu się to udawało, ale zaraz znów płakałam. Tylko (o dziwo) Niall siedział cicho. Wszyscy pocieszali mnie i Harrego. Niall w końcu wstał.
- Macie coś do jedzenia? - spytał
Uśmiechnęłam się smutno i rzuciłam kuzynkowi paczkę trufli ze stołu.
- Dzięki.
Siadł z powrotem.
- Słuchajcie - powiedział - Może to nie jest genialny pomysł, ale możecie wmówić mediom, że nie jesteście już parą. Na taką bajkę nabiorą się te naiwne fanki. Raczej... Tylko wymyślcie bajeczkę o co się pokłócicie. W związkach już tak bywa. Kłótnie...
Niall był genialny! Uściskałam go i zaczęliśmy myśleć...


-----------------------------------------
Bardzo przepraszam, ale przez najbliższy czas nie bd mogła pisać, bo jadę na weekend. Nie będzie tam Internetu, ale obiecuję, że jak wrócę napiszę tyle rozdziałów, ile dni mnie nie było. Pozdro :)
Tagi: :)
27.04.2012 o godz. 20:49

ROZDZIAŁ 7
Oczami Harrego
Wreszcie możemy wylecieć. Już nie mogę się doczekać spotkania z Emily. Jesteśmy w samolocie, chłopaki śpią. Kupiłem sobie gazetę. Otworzyłem ją na pierwszej stronie. Nagłówek mówił o podpaleniu hotelu. Właściciela nie było wtedy w pracy. Jedynymi gośćmi hotelu było 5 dziewczyn. Cztery były na zakupach, jedna spała w pokoju. Nazywała się... EMILY HORAN!!!! Moja dziewczyna może NIE ŻYĆ!!!!!!! Chwyciłem za telefon. Była 05:12. Wybrałem numer do Em. Nie odbierała! Nie, nie, nie, NIEEEEEE!!!!!!!!!!!! To niemożliwe. Zrozpaczony dzwoniłem do niej, pisałem SMS-y... Nic... NIC!!! Nie budziłem nikogo. Pogrążyłem się w niespokojnym śnie...
Oczami Emily
Obudził mnie dzwonek SMS-a. Spałyśmy w jakimś apartamencie. Zobaczyłam 18 nieodebranych połączeń od Harrego i 7 SMS-ów również od niego. Wszystkie miały tę samą treść: ŻYJESZ?!
Zadzwoniłam do niego. Prawdopodobnie przeczytał w gazecie lub usłyszał w radiu o podpaleniu naszego hotelu. Odebrał.
(j-ja h-Harry)
h- Em? Żyjesz?
j- Tak. Udało mi się uciec przed ogniem.
h- (wyraźne odetchnięcie z ulgą) O rany! Jakiego strachu się najadłem! Mogłaś zadzwonić wcześniej!
j- Nie chciałam cię denerwować.
h- Czym?
j- No, niepotrzebne nerwy. Czekamy na was na lotnisku o 09:30. Będziecie już?
h- Tak.
j- To dobrze. Muszę powiedzieć ci coś mega ważnego.
h- Wal.
j- A jak ktoś założył podsłuch?
h- Trudno. Mów.
j- Kotku, nie chcę cię trzymać w niepewności, ale na serio, powiem ci później. Nie wiem, czy to okaże się słuszne, ale moja dedukcja nigdy jeszcze mnie nie zwiodła.
h- Układ nerwowy mi nawala, ostrzegam!
j- (śmiech) To lepiej już kończmy. Kocham cię, pa.
h- Ja też cię kocham...
j- No to pa.
h- Eee...
j- Hę?
h- Nic, nic.
j- TO PA!
h- Ojejku!
j- CO?!
h- Chcę cię słuchać!
j- No to się jeszcze nasłuchasz. Kocham, pa.
h- Pa.
Rozłączyłam się. Dziewczyny już się pobudziły, więc łazienka była zajęta. Włączyłam kompa i tak siedziałam. Wreszcie Danielle zawołała:
- Emily! Idź do łazienki, zaraz wychodzimy!
- Już, już!
Później poszłyśmy na lotnisko, padłam w ramiona Harrego. Całowaliśmy się, aż zapytał:
- O co ci chodziło?
Odszepnęłam:
- Zaraz ci powiem...
Tagi: :)
26.04.2012 o godz. 13:59

ROZDZIAŁ 6
Chłopcy wyjechali dwa dni temu. Usychałam z tęsknoty za Harrym. Nagle przypomniałam sobie o moim byłym chłopaku - Michaelu. To popsuło mi humor. On mnie zdradzał z inną. Miała na imię chyba Anastasia czy jak... Ale mniejsza z tym. Razem z dziewczynami miałyśmy wyjeżdżać po południu. Kupiłam poranne wydanie gazety "Express". Od razu moją uwagę przykuł nagłówek na trzeciej stronie. Brzmiał on tak: "Chłopaki z 1D nie są już samotni!". I nie wiem skąd mieli nasze zdjęcia, ale wiem, że fanki nas tak nie zostawią. Znudzona przerzuciłam kartkę i czytałam coś innego. Nadeszła dwunasta, więc szybko zamówiłam 2 pizze. Zjadłyśmy je prędko i wsiadłyśmy do czarnego 6-osobowego Nissana z szoferem, którego załatwili nam chłopcy. Jechałyśmy spokojnie, gdy nagle nasz kierowca gwałtownie zakręcił.
- Co się dzieje?! - spytałam spanikowana.
- Z góry zlatują kamienie - odparł zdziwiony szofer - Ale tu nigdy nie spadały i nie powinny spadać. Nie ma tu żadnego znaku, ani nic podobnego!
Na szczęście nic nie uszkodziło naszego samochodu. Dojechałyśmy szczęśliwie do hotelu. Położyłyśmy się spać. Miałyśmy przy sobie tylko bagaż podręczny - reszta była na lotnisku, z którego razem z chłopakami miałyśmy nazajutrz wylecieć.
Rano
Obudziłam się nie wypoczęta. Zeszłam na śniadanie. Dziewczyny już tam były. Dowiedziałam się, że jesteśmy jedynymi gośćmi w hotelu, bo reszta już wyjechała. Po jedzeniu dostałam SMS-a od Harrego: "Kotku zmiana planów. Uszkodzenia techniczne. Nie możemy dziś się spotkać :( Lećcie bez nas, my dołączymy jak najszybciej. Kocham Cię, pa :*". Odpisałam: "Też Cię kocham, pa :*". Włączyłam Skype. Niall był dostępny. Odebrałam nadchodzące od niego połączenie.
(j-ja n-Niall)
n - Hej, co tam?
j - OK. Słyszałam, że nie możecie dotrzeć.
n - Tak. A z wami dobrze? Vicky mówiła mi, że miałyście jakieś nieprzyjemności.
j - No, niestety. Kończę. Muszę się przespać.
n - OK. Pa.
j - Cześć.
Położyłam się. Dziewczyny poszły na zakupy i zostawiły rzeczy u mnie. Ja zostałam, bo byłam zmęczona.
Obudził mnie smród benzyny i... dym! Otworzyłam oczy i zobaczyłam języki ognia przedostające się przez drzwi!
HOTEL PODPALONO!!! Porwałam bagaże i wybiegłam na balkon. Siłowałam się z przerażeniem z klamką, przeczuwając nadchodzący koniec. Wreszcie wybiegłam na balkon. Krztusząc się odetchnęłam. Zobaczyłam zapłakane przyjaciółki, które na mój widok odetchnęły z ulgą. Rzuciłam im bagaże, a sama przeskoczyłam barierkę. Na szczęście pokój był na pierwszym piętrze. Skoczyłam na balkon na parterze i wpadłam w ramiona przyjaciółek. Byłyśmy uratowane. W powietrzu wyczuwałam odór benzyny. Straż dogaszała ogień, reporterzy przeprowadzili wywiad z zrozpaczonym właścicielem. Oznaczało to, że podpalenie hotelu pojawi się w mediach. Muszę napisać do Harrego.
25.04.2012 o godz. 16:57

ROZDZIAŁ 4
Dzisiaj mieliśmy w szkole wolne. Gdy się obudziłam, Harrego już nie było w łóżku i na razie raczej nie chciał do niego wracać, bo było pościelone. Poszłam do łazienki, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. W kuchni był tylko Niall i robł sobie jajecznicę.
- Hej Em -powiedział- Czemu wstałaś tak późno? Musiałem sam sobie zrobić śniadanie
- Oj tam, oj tam! Ten jeden raz ci nie zaszkodzi -odparłam- Gdzie Harry?
- Wyszedł gdzieś. Nie wiem kiedy. Jeszcze spałem, ale zostawił do ciebie kartkę. Masz.
- Dzięki.
Przeczytałam liścik. Harry napisał, że mnie kocha, że wyszedł na miasto, żebym się nie przejmowała tym, że go nie ma, że wróci nie długo, i że ma dla mnie niespodziankę.
Oczywiście byłam piekielnie ciekawa, co to za niespodzianka. Zrobiłam śniadanie dla wszystkich i chwilę później zeszła cała reszta. Niall ze swoją jajecznicą wyszedł na dwór. Vicky zaraz do niego dołączyła i się całowali, a ja z całą resztą chichotaliśmy po cichu. Później Louis wyznał miłość Mary, a Zayn Lucy. Następnie wrócił Harry z różami i ślicznym naszyjnikiem z cyrkoniami. Zaraz podszedł do mnie, pocałował mnie i dał mi te prezenty. Później wyszli wszyscy prócz Zayna i Lucy. Harry dał im bilety do kina na dzisiejszy wieczór. Mi też taki dał. Dzisiejszy wieczór mieliśmy zaplanowany. Podwójna randka w kinie i kolejna niespodzianka przygotowana przez Zayna i Harrego. W każdym razie mogliśmy mieć pewność, że szybko do domu nie wrócimy. A, prawie zapomniałam! Do kina idziemy na "Piraci z Karaibów. Na nieznanych wodach"! Nie mogę się już doczekać.
Wieczorem
Poszliśmy do kina. Film był super, a Harry załatwił popcorn i coca-colę dla każdego. Niespodzianką był pobyt w wesołym miasteczku. Najpierw poszliśmy do "Tunelu Miłości", później zabawiliśmy się na "Diabelskim Młynie" i na roller casterze. Gdy wróciliśmy do domu było już kwadrans po trzeciej (nad ranem) i wszyscy już spali. My też byliśmy piekielnie umęczeni i od razu runęliśmy na łóżka.
Dobranoc :)
24.04.2012 o godz. 12:06

ROZDZIAŁ 3
Wreszcie nadszedł dzień imprezy. Mary, Lucy i Vicky przyszły trochę wcześniej, natomiast znajomi Nialla się spóźniali. Trochę się denerwowałam, bo on zamiast do nich zadzwonić i spytać, czy wszystko OK, cały czas flirtował z Vicky. Jej się to podobało, bo w całym zespole najbardziej lubiła właśnie Nialla. Spytałam kuzyna, gdzie są jego znajomi, odpowiedział:
- Nie wiem! Gdzieś są. Mieli kawałek drogi, za chwilę powinni tu być!
I dalej komplementował Vicky. Siadłam koło Lucy i Mary, które gadały o 1D. Nagle pod bramę zajechał samochód i Niall na moment odszedł od mojej koleżanki, aby otworzyć. Auto zajechało na tył domu. Chwilę później zza rogu domu wyszedł mój kuzyn i... CHŁOPAKI Z 1D!!! Oczy o mało nie wyszły mi z orbit na ten widok. Z przodu Harry żartował z Zaynem, za nimi gadali Louis i Niall, a pochód zamykał Liam ze swoją 23-letnią dziewczyną, tancerką, Danielle Peazer. Lucy i Mary od razu pobiegły do chłopaków, prosząc o zdjęcia i autografy. Po tym wszystkim Harry zobaczył mnie wpatrzoną z miłością w jego uroczą twarz i chyba mnie zrozumiał, bo puścił mi całusa w powietrzu. Zalałam się rumieńcem. Poszłam do kuchni po sałatkę i tort. Siadłam obok Harrego i gadaliśmy o naszych zainteresowaniach. Okazało się, że mamy z sobą wiele wspólnego. Chwilę później z jedzenia nie zostało prawie nic. Na stole w ogródku zostały tylko talerze, papierki i okruchy. Wszyscy poszli tańczyć, tylko Harry został aby mi pomóc. W realu wyglądał jeszcze ładniej niż na fotkach, którymi obkleiłam pokój. Szybko sprzątnęliśmy i na stole zobaczyłam iPhona Nialla. Zauważyłam, że ma 1 nieprzeczytaną wiadomość od mamy. Zanieśliśmy mu komórkę, a on odczytał SMS-a. Beztroski wyraz jego twarzy ustąpił miejsca przerażeniu. Odczytał nam na głos wiadomość. Brzmiała ona tak:
"Niall, bądźcie grzeczni, wracamy dzisiaj, była zmiana planów. Będziemy po 21.00"
Była 20.43... Trzeba było szybko sprzątać. Goście pomogli nam trochę i gdy wrócili rodzice, wszystko wróciło do porządku. No, może oprócz pełnego śmietnika ;). Mama Nialla była trochę zła, że zaprosiliśmy gości bez jej wiedzy, ale w końcu zgodziła się, aby zostali na noc. Na kolację zamówiłam 4 pizze. Tata Nialla znalazł dla wszystkich jakieś materace i łóżka, a później razem z mamą znów gdzieś pojechali. Wieczorem wszyscy oglądnęliśmy jakiś horror i Harry przytulał mnie w czasie najstraszniejszych scen. Później wszyscy położyli się spać. Harry spał na dole mojego piętrowego łóżka. Na szczęście dzień skończył się OK!
Tagi: :))
24.04.2012 o godz. 11:26

ROZDZIAŁ 2
Teraz już wiem na 100%, że Niall jest moim kuzynem. Połówka zdjęcia, które miałam pasowało idealnie do połówki, którą posiadał Niall. Sprawę w sądzie załatwił tata Nialla i od tego czasu mieszkam u nich. Chłopaki z 1D mają przerwę w trasie koncertowej i są u siebie w domach. Jestem z Niallem w Irlandii. Jego rodzice zapisali mnie do szkoły letniej, żebym udoskonaliła swoje umiejętności. Poznałam tu kilka naprawdę fajnych dziewczyn. Najbardziej polubiłam Lucy i Mary. Poznałam też całkiem fajną dziewczynę, Vicky. Niall postanowił zorganizować domówkę i pozwolił mi zaprosić moje trzy ulubione koleżanki. Sam chyba nikogo nie zaprosił, przynajmniej tak najpierw mówił. Później dowiedziałam się, że robi małą niespodziankę. Oczywiście ciekawość mnie zżerała i starałam się dowiedzieć o co chodzi. Ale Niall tak to zaplanował, żebym nie mogła się dowiedzieć. Zadzwoniłam do Lucy (dostałam komórkę i laptopa po przyjeździe tutaj) i gadałyśmy chwilę o różnych bzdurach. Gdy skończyłyśmy gadać włączyłam fb. Wstąpiłam do fanklubu One Direction. Zmęczyłam się i poszłam do łazienki. W piżamie zjadłam kolację i poszłam spać.
Rano
Za dwa dni miała być impreza. Po szkole poszliśmy z Niallem do sklepu, żeby nakupić potrzebnych rzeczy. Niall znalazł fajne dekoracje, a ja zajęłam się jedzeniem. Później Niall dał mi trochę kasy na jakieś modniejsze ciuchy. Kupiłam ich bardzo dużo... Ale mniejsza z tym. W domu zrobiłam sałatkę owocową i czekoladowy tort. Na dostawkę miał być pudding i trochę słodkości, w tym chipsy, czekolada, żelki, cola, fanta, itp. Wszystko było gotowe. Niall zdradził mi, że zaprosi czterech kumpli i koleżankę. Moje podejrzenie padło na Harrego, Liama, Louisa i Zayna, ale zaraz stwierdziłam, że mieszkają za daleko. A co do dziewczyny to nie miałam pojęcia o kogo chodzi.
Ale ten dzień minął bardzo szybko, tak jak kolejny, przez to, że przygotowania trwały cały czas.
23.04.2012 o godz. 14:31

ROZDZIAŁ 1
Gdy obudziłam się rano znów ogarnęło mnie uczucie nie zadowolenia. Chociaż mieszkałam w Domu Dziecka od dawna, każdego dnia budziłam się "nie w sosie". Wskoczyłam w pantofle i pobiegłam do łazienki. Ubrałam się w stary T-shirt i znoszone jeansy - innych ciuchów nie posiadałam. Nie mogłam doczekać się swoich 18-stych urodzin, kiedy zostałabym zwolniona z tego okropnego miejsca. Pościeliłam łóżko i poszłam przygotować śniadanie. Po zjedzeniu posiłku zaglądnęłam na dno szuflady, gdzie przechowywałam jedyną pamiątkę po rodzicach - stare, przedarte zdjęcie. Byłam na nim ja, mama, tata i na drugiej części zdjęcia reszta rodziny. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie pamiętałam rodziców, ale tak chciałam ich zobaczyć... Ale to byłby cud. Przecież oni nie żyli. Zeszłam na dół i usłyszałam piosenkę "What makes you beautiful" moich idoli. Włączyłam jedyny komputer w ośrodku, ale jak zwykle nie działał. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam, i omal nie zemdlałam ze zdziwienia! W drzwiach stał Niall Horan i jego rodzina. Opiekunka kazała mi iść do pokoju, a sama przywitała gości. Wiedziałam, że dostanę burę za nie odezwanie się przy gościach. Ale tak mnie zatkało, że NIE MOGŁAM się odezwać. Nie wytrzymałam i zeszłam na dół, aby podsłuchać o czym mówią. W kieszeni miałam zdjęcie. Usłyszałam taką rozmowę:
(O- Opiekunka P- Pani Horan)
O- Witam państwo. W jakiej sprawie przychodzicie?
P- Moja siostrzenica trafiła do tego sierocińca po śmierci mojej siostry i jej męża. Miała trzy latka. Jedyną pamiątką po niej jest połówka tego zdjęcia. Drugą miała przy sobie. Tak możemy ją poznać. Czy jest jeszcze tutaj?
O- Emily? Jest najstarszą dziewczynką w ośrodku. Każdego ranka patrzy w rozdarte zdjęcie i płacze. Czy może o nią chodzi?
W tym momencie popędziłam na górę i czekałam. Czyżby to byli moi krewni? Jak to możliwe?
Do mojego pokoju zapukano.
- Proszę, otwarte!
Weszła opiekunka i opowiedziała mi o wszystkim. Omal nie oszalałam z radości. Do pokoju weszli państwo Horanowie. Chcieli mnie wziąć do siebie...
22.04.2012 o godz. 20:17
natax2000
Music & Football
Skąd: Polska, woj. małopolskie
O mnie: Uwielbiam One Direction i piłkę nożną
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 15 godzin 45 minut
  • Napisanych notek: 21
  • Komentował: 1 razy
  • Zebranych komentarzy: 14
  • Ostatni wpis: 30.07.12, 16:31
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 25522 razy
  • Ilość avatarów: 2
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 30
  • Ostatnie logowanie: 01.02.14, 19:09
  • Ostatnio odwiedzili: Nutella69, VanCanto, Szpara, Natalcia90210, Katniss, Yuuki, Dosia14, MissZ, MistletoeJB, maniaczkabloga